Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

May 20 2019

1885 4251 500

adviceandsupportforyou:

Recovery is possible.

mojanostalgia

May 17 2019

mojanostalgia

Pierwsza zasada życia. Rób rzeczy, których się boisz.


— Rebecka Michaelson
Reposted fromAnimalinme Animalinme viawakemeupx wakemeupx

May 15 2019

mojanostalgia
6936 b787 500
Reposted fromparafina parafina viawrajt wrajt
mojanostalgia
mojanostalgia
4606 3aca 500
Reposted fromsoftboi softboi viabzdura bzdura
mojanostalgia
Cokolwiek robisz, bądź szczęśliwy. A jeśli nie jesteś to zmień to co robisz.
— autor nieznany
Reposted fromxalchemic xalchemic viawakemeupx wakemeupx

May 10 2019

mojanostalgia
Dziś proszę Cię byś dostrzec raczył
Że spojrzeć nie znaczy zobaczyć.
Że choć byś miał żelazne dłonie
To unieść nie oznacza donieść.
Że choć pogrążysz się w zadumie
To wiedzieć nie znaczy zrozumieć.
Że właśnie o tym milczą groby
Że dotknąć nie oznacza zdobyć.
— K.C. Buszman
Reposted fromdiscort discort viaiamdreamer iamdreamer

May 08 2019

mojanostalgia

W dzisiejszym świecie modne są: hejt, dupa, fit, vege, insta, story, gluten, eko.

A człowiek tak bardzo potrzebuje tego, co wyszło już z mody. Miłości, szczęścia, uśmiechu, lojalności, spaceru, pocałunku, zaufania, empatii, bezpieczeństwa.

— Kaja Kowalewska

May 04 2019

mojanostalgia
Zacznij. Tak się czyści zatrutą rzekę. Jeśli się boisz niepowodzenia, zacznij mimo to, a jeśli nie można inaczej, to ponieś klęskę, pozbieraj się i zacznij od nowa. 
Jeśli znów się nie uda, to co z tego? Zacznij jeszcze raz. To nie porażka powstrzymuje - to niechęć do zaczynania od początku powoduje stagnację. Co z tego, że się boisz? Jeśli się obawiasz, że coś wyskoczy i Cię ugryzie, to niech się to wreszcie stanie.  Niech Twój strach wyjrzy z ciemności i Cię ukąsi, żebyś miała to już za sobą i mogła się posuwać dalej. Przezwyciężysz to. Strach minie. Lepiej, żebyś wyszła mu naprzeciw, poczuła go i pokonała, zamiast mieć w nim wieczną wymówkę do czyszczenia rzeki.
— C.P. Estes
Reposted frommy-little-world my-little-world

April 30 2019

mojanostalgia
9685 7dc5 500
Reposted fromsouxie souxie viatalarcio talarcio
mojanostalgia
5648 5029 500
mojanostalgia
9513 db00 500
Reposted frompiehus piehus viawakemeupx wakemeupx

April 26 2019

mojanostalgia
mojanostalgia
4092 8825 500
Reposted fromAstalka Astalka viaiamdreamer iamdreamer
mojanostalgia

March 31 2019

mojanostalgia
7090 197d 500
Reposted fromDeliriaVisionary DeliriaVisionary viawiks wiks

March 29 2019

mojanostalgia
5561 2c83
Reposted fromnyaako nyaako viabzdura bzdura
mojanostalgia
7634 4b7f
Reposted fromnihilummm nihilummm viaiamdreamer iamdreamer
mojanostalgia
Chciałabym mieć męża. 11 lat spędziłam u boku mężczyzn niegotowych. Zastanawiających się. Spędzających ze mną miło czas, ale opowiadających mi o priorytecie wolności w swoim życiu, nie chcących nawet poruszać innych tematów. A ja miałam 23 lata i wydawało mi się, że to trochę nieważne czego ja chcę, że prawdziwa fajna laska powinna być wyluzowana, nie chcieć stałego związku, zgadzać się na wszystko co zaproponuje jej partner w łóżku, chodzić na striptiz i umieć nie narzekać, czyli zająć się sobą, kiedy on mówi "w życiu mężczyzny jest taki moment, kiedy należy wyruszyć w samodzielny rejs". Cicho w głowie pisałam "chcę mieć dom". Chciałam razem robić remont i kupować choinkę. Po 11 latach zostałam sama w pustym domu z refleksją, że przecież kurwa mać, moi znajomi biorą śluby i to ci których znałam przez ten czas. Patrzyłam w ciemny sufit i myślałam sobie "o co ci kurwa chodzi". I zrozumiałam. Chodzi mi o bycie z kimś, kto się nie boi. Kiedy mówię "chcę męża" to mówię "z puli wszystkich mężczyzn wybieram nie tych, którzy boją się związku tylko tych, którzy doceniają to kim jestem i mówią nie szukam dalej, a kiedy będzie źle, to usiądę z tobą, a jak będzie trzeba wybulę 180 zeta na terapię par i będę w tym z tobą". To nie jest romantyczna wizja. Wiem, że nie każdy chce ją spełniać, tylko ja o tym nie mówiłam. Bo się bałam. Bo nie wypada. Bo w ogóle nie wypada, żeby kobieta chciała wziąć ślub i mówiła o tym wprost, bo to jest biała sukienka, wesele i zdjęcia. Oczywiście ja najchętniej wzięłabym ślub w dwie osoby w urzędzie stanu cywilnego, bo nie ma za mną tęsknoty za ceremonią, jest tęsknota za partnerem który wybiera mnie tak jak ja wybieram jego. Po 11 latach zdałam sobie sprawę z tego, że chcę kogoś, kto chce ze mną robić remont, mimo że ja bardzo tego remontu nie chcę, kto stwierdza "nie szukam dalej, jesteś najzabawniejsza i miła w dotyku". Nie potrzebuję do tego czekania AŻ ON TO ZROBI, w myśl tych wszystkich psychoewolucjonistycznych bredni, gdzie mężczyzna zdobywa, bo ma penisa i penetruje i przyzwyczajony jest do zdobywania. Widzę to jako wzajemny kontrakt dwóch osób, które lubią się ze sobą śmiać, lubią się dotykać, wiedzą że będą się kłocić, ale ta kłótnia to nie bitwa o Iwo jimę, tylko regulacja przez kryzys. Ale na samym końcu musi być pewność. Obydwie strony muszą chcieć tego. "Mam tę obrączkę bo chcę wszystkim powiedzieć, że już nie szukam. Tak długo aż obydwojgu nam będzie zależało na nas i obydwie strony będą chciały pertaktować szczerze o tym co się dzieje, tak długo jesteśmy mężem i żoną. Tak długo jak będę chciała czuć smak jego spermy na języku, tak długo jak po wyjeździe nie będę mogła przestać go słuchać kiedy opowiada, tak długo kiedy będzie moim przyjacielem. Odpowiedzialni osobno za coś co jest nami razem". Ponieważ 4 lata temu zdałam sobie sprawę z tego, że mimo że bardzo źle znoszę mieszkanie z kimś, że zawsze ten sam problem: nie umiem "zadbać o swoje potrzeby" jak piszą w Wysokich Obcasach, czyli nie umiem wystękać "yyy wiesz co jest mi smutno że tak robisz i jakby rób co chcesz, wiem że jesteśmy oddzielnymi planetami czy chuj po prostu osobami", że mimo że moja strategia dbania o potrzeby polega na zaczynaniu zdania od "yy bo ja jestem zjebana" (bo jednak jestem, bo bycie dzieckiem nadużywanym w dzieciństwie powoduje, że jesteś obrośnięty bąblami i siniakami, które lubią pękać w najmniej oczekiwanych momentach, i nie jest to piękny widok) że mimo że czasem naprawdę tak myślę, niech mnie nikt nie dotyka, jestem Mechaniczną Małgorzatą, proszę przestać, nic mnie nie boli i nigdy mi na nikim nie zależy. Więc te 4 lata temu zdałam sobie sprawę z tego, że to kłamstwo. Że chcę mieć ulubioną osobę i razem z nią poznawać świat. Iść obok niej, a ona niech obok mnie idzie. Jako oddzielne osoby, które idą obok i razem, które są na tyle dorosłe, że potrafią szczerze ze sobą rozmawiać o rzeczach najtrudniejszych do przyznania się. I chcę mówić o niej "mój mąż", ponieważ wierzę że ten termin można zastąpić czymś innym, że "żona" może być osobą rysującą na asfalcie, a mąż może nie myśleć poważnie o nieruchomościach tylko rysować komiksy. Jak Bóg mi miły, nie ustanę w tym. Śmieją się ze mnie kiedy to mówię, a potem słyszę inne kobiety, które też tego chcą. Nie każdy potrafi na trzeźwo o czwartej trzydzieści co miesiąc śpiewać Davida Guettę nad Wisłą, zastanawiać się nad ulubionymi słowami i płakać co 45 minut.
— Małgorzata Halber
Reposted fromnaturalginger naturalginger viaiamdreamer iamdreamer
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl